Pacjent trafia do niewielkiego szpitala na zaplanowany zabieg. Specjalista przyjeżdża na jeden dzień, wykonuje kilka operacji i wyjeżdża. Jeśli później pojawią się powikłania, lekarza, który operował, nie ma już na miejscu. NFZ chce skończyć z takim modelem leczenia.
Od 1 stycznia 2027 roku część specjalistycznych zabiegów nie będzie już finansowana, jeśli zostaną wykonane na zwykłym oddziale chirurgii ogólnej. Będą musiały trafić do oddziałów dysponujących odpowiednią kadrą, sprzętem i zapleczem przez cały czas leczenia pacjenta.
NFZ mówi wprost o ograniczeniu tzw. procedur walizkowych.
Lekarz przyjeżdża, operuje i wyjeżdża
Problem dotyczy przede wszystkim sytuacji, w których szpital nie ma własnego zespołu danej specjalności, ale wykonuje określone zabiegi dzięki lekarzowi przyjeżdżającemu do placówki w wyznaczonych dniach.
Dotychczas umożliwiał to szeroki katalog procedur rozliczanych w ramach chirurgii ogólnej. Jak podaje NFZ, obejmuje on około 230 grup świadczeń, w tym także zabiegi należące do innych dziedzin medycyny.
Fundusz argumentuje, że taki system może być problemem przede wszystkim wtedy, gdy po operacji wystąpią komplikacje. Pacjent pozostaje w szpitalu, ale specjalisty wykonującego zabieg może już tam nie być.
– Sam nie chciałbym być operowany w placówce, w której chirurg jest raz w tygodniu – mówił cytowany przez NFZ prof. Wiesław Tarnowski, prezes Towarzystwa Chirurgów Polskich.
Artroskopia? Pacjent może trafić do innego szpitala
Od stycznia wybrane zabiegi mają być wykonywane w oddziałach odpowiadających danej specjalizacji. Zmiana obejmie m.in. artroskopie i zabiegi rekonstrukcyjne z wykorzystaniem implantów mocujących, część operacji kończyny dolnej, operacje kręgosłupa oraz wybrane zabiegi dotyczące moczowodu i pęcherza moczowego.
Dla pacjenta oznacza to istotną zmianę. Jeżeli pobliski szpital wykonywał np. artroskopie na oddziale chirurgii ogólnej dzięki przyjeżdżającemu ortopedzie, po wejściu nowych zasad może już nie dostać za taki zabieg pieniędzy z NFZ. Chory będzie wówczas musiał zostać skierowany do placówki posiadającej odpowiedni oddział specjalistyczny.
Sam zabieg nie znika więc z publicznego systemu. Zmienia się miejsce, w którym NFZ będzie za niego płacił.
Co z kolejkami do operacji?
Koncentracja części zabiegów w wyspecjalizowanych placówkach oznacza, że pacjenci mogą być kierowani dalej od miejsca zamieszkania. Nie wiadomo jednak jeszcze, jak duża będzie skala tego zjawiska.
NFZ nie podał ogólnopolskiej liczby szpitali, które po zmianie zasad nie będą mogły rozliczać poszczególnych procedur. Nie przedstawił też wyliczeń pokazujących, jak reforma wpłynie na kolejki w ortopedii, urologii czy przy operacjach kręgosłupa.
Fundusz podkreśla natomiast korzyść dla bezpieczeństwa chorego. Pacjent ma być leczony tam, gdzie odpowiedni specjaliści i zaplecze są dostępne nie tylko w momencie operacji, lecz także po zabiegu i w przypadku powikłań.
NFZ dał szpitalom dodatkowe trzy miesiące
Zmiany pierwotnie miały wejść już 1 października 2026 roku. Po konsultacjach NFZ przesunął termin na 1 stycznia 2027 roku.
Dodatkowe trzy miesiące mają pozwolić placówkom przygotować się do nowych zasad, a pacjentom już zakwalifikowanym do operacji – dokończyć rozpoczęty proces leczenia.
Inna zmiana zaczyna obowiązywać już w październiku. NFZ o 40 proc. podnosi wycenę jednoczasowego leczenia obustronnej przepukliny pachwinowej. Fundusz chce, aby zamiast dwóch osobnych operacji i dwóch hospitalizacji, jeśli stan chorego na to pozwala, obie strony były leczone podczas jednego pobytu w szpitalu.
Największa zmiana przyjdzie jednak w styczniu. Dla części pacjentów wybór nie będzie już sprowadzał się do pytania, kiedy odbędzie się operacja. Równie ważne może być to, w którym szpitalu będzie można ją wykonać na NFZ.
Napisz komentarz
Komentarze