17 kwietnia 2026 roku Łatwogang rozpoczął transmisję pod tytułem „Słucham 9 dni dissu na raka, żeby pomóc dzieciom z Fundacji Cancer Fighters”.
Pomysł był prosty: przez dziewięć dni bez przerwy słuchać utworu „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)” i jednocześnie zachęcać widzów do wpłacania pieniędzy.
Nikt nie przewidywał, że licznik oszaleje
Piosenkę nagrali Bedoes 2115, 11-letnia Maja Mecan oraz podopieczni Cancer Fighters. Klasyczny rapowy diss, zamiast uderzać w innego artystę, został skierowany przeciwko chorobie nowotworowej. Utwór stał się głosem dzieci przechodzących leczenie, ich rodzin oraz osób pracujących na oddziałach onkologicznych.
Początkowo celem było zebranie 500 tys. zł. Nikt nie przewidywał, że już kilka dni później kwoty na liczniku będą liczone nie w setkach tysięcy, ale w milionów złotych.
Kawalerka, którą oglądała cała Polska
Transmisja była prowadzona z niewielkiego mieszkania na warszawskim Gocławiu. Z czasem zwykła kawalerka zmieniła się w jedno z najgłośniejszych studiów internetowych w kraju. Łatwogang przyjmował gości, realizował kolejne wyzwania i reagował na rosnące wpłaty. Finał streamu oglądało jednocześnie ponad 1,5 mln osób.
Akcja szybko wyszła poza internetową społeczność influencera. Włączyli się w nią artyści, sportowcy, firmy i osoby publiczne. Robert Lewandowski przekazał wysoką darowiznę i promował utwór w mediach społecznościowych. Iga Świątek dołożyła pieniądze oraz bilety na swój mecz na Wimbledonie, a Wojciech Szczęsny nagrał materiał z Lamine’em Yamalem.
Do akcji przyłączył się również lider Coldplay Chris Martin, który przesłał krótkie nagranie zachęcające do dalszych wpłat. Łyżwiarz Vladimir Semirunniy oddał na licytację srebrny medal olimpijski, a następnie ogolił głowę w geście solidarności z pacjentami onkologicznymi.
Na koniec streamu było ponad 250 mln zł
Kiedy dziewięciodniowa transmisja dobiegła końca, licznik związany bezpośrednio ze streamem wskazywał ponad 250 mln zł. Kolejne pieniądze pochodziły jednak z towarzyszących akcji licytacji, wydarzeń charytatywnych oraz inicjatyw organizowanych przez firmy i innych twórców internetowych.
Już pierwsze podsumowania mówiły o ponad 280 mln zł. Nie był to jednak wynik ostateczny. Fundacja musiała jeszcze rozliczyć wszystkie kanały płatności, przelewy zagraniczne, aukcje oraz wpłaty księgowane po zakończeniu transmisji.
Finalny wynik
Po zakończeniu rozliczeń Cancer Fighters podała oficjalną kwotę. W ramach całej akcji „Diss na raka” zebrano dokładnie: 292 738 293 zł i 5 gr.
Fundacja ogłosiła wynik w nagraniu z udziałem swoich najmłodszych podopiecznych. Dzieci próbowały odczytać ogromną liczbę zapisaną na pamiątkowym czeku. Organizacja żartobliwie przyznała, że kwota jest tak duża, iż nawet dorosłym trudno ją poprawnie wymówić.
To jeden z największych sukcesów charytatywnych w historii polskiego internetu. Jeszcze bardziej niezwykłe jest to, że akcja nie powstała w wielkim telewizyjnym studiu i nie była poprzedzona wielomiesięczną kampanią. Zaczęła się od piosenki, kamery ustawionej w kawalerce i społeczności, która postanowiła działać razem.
Co dzieje się z pieniędzmi?
Cancer Fighters utworzyła radę ekspercką, która ma pomagać w podejmowaniu decyzji dotyczących wykorzystania środków. Pieniądze są przeznaczane między innymi na finansowanie terapii, zakup sprzętu medycznego, wspieranie klinik i oddziałów onkologicznych oraz pomoc socjalną dla rodzin pacjentów.
Według danych opublikowanych przez fundację, do 14 lipca 2026 roku wydatkowano już 17 784 714 zł. Organizacja uruchomiła również specjalny raport, w którym ma regularnie przedstawiać beneficjentów, przekazane kwoty i cele finansowane z pieniędzy zgromadzonych podczas akcji.
Stream trwał 9 dni, ale jego skutki będą widoczne znacznie dłużej. Rekordowy wynik jest nie tylko historią o potędze internetowych zasięgów. To przede wszystkim historia o tym, jak miliony pojedynczych wpłat mogą zmienić się w realną pomoc dla dzieci i młodzieży walczących z chorobą nowotworową.
Napisz komentarz
Komentarze