800 plus nie jest waloryzowane. W efekcie wartość tego świadczenia – jak podaje Fakt.pl – wynosi 739 zł. Zdaniem prof. Juliana Auleytnera, pomysłodawcy 500 plus (program wszedł w życie 10 lat temu – 1 kwietnia 2016 r.), to zdecydowanie za mało.
Obecnie należałoby wypłacać ok. 1000 zł na każde dziecko
– Punktem odniesienia dla mnie było minimum egzystencji, które jest standardem określającym granicę ubóstwa skrajnego. W 2016 r., gdy wprowadzano projekt 500 plus, kwota ta stanowiła 106 proc. minimum egzystencji dla osoby w rodzinie z dwojgiem dzieci – wyjaśnia w rozmowie z „Faktem” prof. Auleytner.
Tyle że potem było już tylko gorzej. W 2021 r. kwota ta stanowiła 86 proc. W 2024 r., kiedy 500 plus urosło do 800 plus, było to 97 proc. W ubiegłym roku już tylko 78 proc.
– Obecnie należałoby wypłacać ok. 1000 zł na każde dziecko, gdyż jest to poziom zbliżony do wielkości minimum egzystencji – stwierdza prof. Auleytner. A dokładnie – jak powiedział w rozmowie z naTemat – powinno wynosić 1080 zł. 1000 plus to kwota zaokrąglona.
I dodaje: – Byłby to poziom gwarantowanego dochodu podstawowego dla dzieci. Dziecko jest przyszłym podatnikiem dla państwa, więc wymaga inwestycji.
To jest temat wyborów w 2027 roku
Pytanie, czy politycy będą chcieli rozmawiać o podwyższeniu świadczenia 800 plus?
– To jest kwestia nie tego roku, tylko wyborów w 2027 roku – odpowiada prof. Auleytner. – Politycy muszą ruszyć ten temat. Należy otworzyć dyskusję nad przyszłością młodego pokolenia i nie zasłaniać jej wyłącznie licytacją dać czy nie dać 800-1000 zł – przekonuje.
I podkreśla: – Trzeba myśleć o tym, żeby dzieci miały przynajmniej równy start ze wsparciem państwa na poziomie minimum egzystencji.
Pieniądze nie załatają dziury demograficznej
Przypomnijmy jeszcze, że w ubiegłym roku prof. Auleytner przekonywał, że katastrofy demograficznej w Polsce nie da się rozwiązać pieniędzmi.
– Kobiety nie chcą być traktowane instrumentalnie jako homo oeconomicus. To liberalna koncepcja zakładająca zwiększanie wydajności poprzez stosowanie bodźców ekonomicznych. W przypadku zwiększenia dzietności to nie przemawia. Ponadto obraża kobiety oraz podmiotowość samych dzieci. One nie przychodzą na świat dlatego, że mamusia dostała impuls ekonomiczny w postaci gotówki – mówił w „Fakcie”.
Jego zdaniem, jedynym sposobem na wyjście z demograficznej zapaści ma być imigracja.
– Zapaść demograficzna potrwa tak długo, jak długo nie będzie akceptowana wielokulturowość, czyli akceptacja dla osiedlania się w Polsce młodych ludzi z innych krajów – podkreślił.


Napisz komentarz
Komentarze